Komandosi jednostki GROM, jako jedyni w naszej armii, wykonują skoki spadochronowe z opóźnionym otwarciem spadochronu z ciężkim zasobnikiem. Są w ciągłej gotowości do wykonania przerzutu techniką HALO.
Kosmiczna konstrukcjaJednostki specjalne muszą mieć możliwość szybkiego i bezpiecznego przedostania się w rejon działania. Skryty przerzut grupy, kiedy nie jest możliwe klasyczne desantowanie, wykonuje się przede wszystkim za pomocą specjalnych spadochronów. Skoki odbywają się z dużej wysokości, zaś otwarcie spadochronu następuje tuż nad ziemią (technika High Altitude Low Opening - HALO). W GROM-ie nie ukrywa się, że w jednostce specjalistyczny sprzęt do skoków w systemie HALO z ciężkim zasobnikiem kompletowano aż przez trzy lata. - Teraz skoczkowie są gotowi do wykonania każdego bojowego zadania - twierdzi oficer. Wśród arsenału skoczka znalazł się taktyczno-bojowy, amerykański spadochron SOV (Special Operation Vector) do desantowania z dużych wysokości. W swojej klasie jest on zaliczany do najnowocześniejszych konstrukcji tego typu na świecie. Tylko dla specjalnych
Górny płat czaszy głównej spadochronu SOV wykonano z tkaniny o zerowej przepuszczalności powietrza. Umożliwia to skoczkowi bezpieczne lądowanie wraz z dodatkowym ładunkiem, nawet w trudnych warunkach terenowych, np. w górskich rejonach Afganistanu. Spadochron może unieść ciężar 184 kg (łączna waga:skoczka, podwieszonego ładunku oraz samego SOV). Tymczasem bojowe spadochrony znajdujące się na wyposażeniu Wojska Polskiego mają udźwig 130 kg, co pozwala na zabranie przez komandosa zasobnika o ciężarze 20-25 kg. Udźwig spadochronu jest ważny, gdyż - Żołnierze GROM wykonujący samodzielnie zadania specjalne mogą przebywać w terenie działań 7-14 dni - twierdzi instruktor. - Potrzebna jest im nie tylko broń, amunicja i żywność, ale także materiały wybuchowe oraz inne środki niezbędne do działania. Spadochron SOV kosztuje 50-70 tys. zł za sztukę. Do skoków HALO potrzebna jest także oczywiście aparatura tlenowa. GROM-owcy korzystają ze sprzętu firmy Para Fly. Sama maska warta jest 11 tys. zł. Specjalny hełm do skoków wysokościowych to wydatek kolejnych 9 tys. zł. Badania lekarskie każdego ze skoczków w Wojskowym Instytucie Medycyny Lotniczej kosztują 2,5 tys. zł. Podniebna taksówkaSpadochron SOV przystosowany jest również do wykonywania tzw. przelotów. Tego rodzaju system wykonywania skoków nazywany jest HAHO (High Altitude High Opening). Skoki tego typu są wykonywane z wysokości około 8 tys. metrów. Pozwala to komandosom, nawigującym za pomocą GPS, na skryte dotarcie w rejon działania na otwartych czaszach spadochronów z punktu zrzutu oddalonego nawet o 60-80 km. Otwarcie spadochronu na wysokości 8 tys. metrów, gdzie powietrze jest mocno rozrzedzone, powoduje powstawanie znacznych sił działających na skoczka i czaszę spadochronu. Dlatego SOV posiada specjalny system opóźnienia otwarcia natychmiastowego (na linę), który ma za zadanie zmniejszyć przeciążenia. Spadochron pozwala na podpięcie indywidualnego zasobnika (plecak, torba lub skrzynia spięta specjalną uprzężą kompensacyjną) o masie 50-70 kg. System mocowania zasobnika pozwala na lądowanie na ziemi dwoma sposobami: w pozycji siedzącej - mając przed sobą nieodpięty zasobnik - lub w pozycji stojącej - przed lądowaniem, na wysokości około 50-30 m, skoczek zrzuca zasobnik, który zawisa na 3-metrowej linie. Ze względu na to, że skoki bojowe będą najczęściej wykonywane w terenie, który do końca nie jest dobrze rozpoznany (pomimo informacji ze zdjęć satelitarnych czy standardowego wywiadu o miejscu zrzutu), trzeba l iczyć się z tym, iż komandos podczas lądowania może natknąć się na różne przeszkody (budynki, drzewa itp.) i opuszczenie zasobnika nie jest możliwe. - Dlatego doszliśmy do wniosku, że najczęściej będzie stosowane lądowanie bez jego odrzucania - tłumaczy szef Sekcji Spadochronowej GROM. - Komandos musi więc nauczyć się z nim lądować. Może bowiem dojść do sytuacji, kiedy zasobnik z przyczyn technicznych nie odpadnie od skoczka. Trzeba pamiętać, że zasobnik waży 40-70 kg i przy złym lądowaniu z łatwością może połamać nogi lub kręgosłup skoczka. Teodor Kubica Fot. azr i archiwum GROM Więcej na stronach MMS Komandos 03/2007 |