Menu główne
Start
Archiwalia MMS Komandos
Prenumerata
Kontakt
Artykuły
Artykuły
Szukaj
Logowanie





Nie pamiętam hasła
Nie masz konta? Załóż nowe
Tematy pokrewne
 
Kobo 2008 Email
Wpisał: st. sierż. ZS Stanisław Drosio   
23.03.2009.

 Na terenie Puszczy Rzepińskiej odbyła się fabularyzowana gra terenowa „Kobo 2008”. W działaniach tych uczestniczyli strzelcy z jednostek Związku Strzeleckiego „Strzelec” OSW oraz członkowie Grupy Działań Nieregularnych „Sztorm” z Koszalina.

Około godziny 19.00 na dworcu PKP w Rzepinie wysiadło z pociągu kilkunastu umundurowanych ludzi z dość pokaźnymi plecakami, zajęli oni poczekalnię dworcową, wyglądało, że na coś czekają. Około godziny 20.00 na teren dworca wszedł umundurowany strzelec – jeden z organizatorów gry, przywołał do siebie dwóch dowódców grup obecnych wówczas na rzepińskim dworcu. Przekazał im zaklejone koperty, w których znajdowały się zadania dla sekcji z Jednostki Strzeleckiej 4008 z Łodzi oraz Grupy „Sztorm” z Koszalina. Każda z grup otrzymała również środki pozoracji pola walki.

 

Instrukcje te były następujące:
Zadanie pierwsze: nawiązać kontakt ruchem oporu, punkt kontaktowy będzie działał między godziną 24.00, a 2.00 w nocy. Około godziny 23.00 z dworca wyruszyła kolejna ostatnia sekcja Jednostki Strzeleckiej 2023 z Wodzisławia Śląskiego, która wraz z pozostałymi już działającymi sekcjami miała stanowić skład plutonu sił dywersyjnych, którego zadaniem było prowadzenie działań nieregularnych na terenie fikcyjnego państwa Kobo.
Zadanie: nawiązać radiową łączność z pozostałymi grupami i po przekroczeniu granicy połączyć siły.
W tym czasie w siedzibie Ramona Kufasy - dyktatora Kobo, trwała gorączkowa narada, dowódca wojsk kobiańskich rozważał wszelkie możliwe aspekty zaistniałej sytuacji. W końcu postanowił działać; dane wywiadowcze wskazywały na miejsce spotkania sił dywersyjnych z lokalnym ruchem oporu. Kilka minut wcześniej również jeden z patroli Straży Granicznej natknął się na mały pododdział i ostrzelał go. W punkcie kontaktowym właśnie odbywała się narada z lokalnym ruchem oporu,
Zzadanie dla grup „Łódź” i „Koszalin” działających już na terenie państwa, współpracownicy ruchu oporu zaobserwowali patrole piesze, które przenoszą radiostacje, zdobyć radiostację i nawiązać łączność z pozostałymi grupami. W momencie kontaktu z grupą „Koszalin” po przekazaniu podstawowych informacji, członek ruchu oporu zauważył ruch na drodze, odrzucił mapnik i oparł się o samochód, w tej samej chwili zza zakrętu wyjechał pojazd Straży Granicznej Kobo, łącznik tylko o mały włos uniknął pojmania.
W godzinach 2.00–4.00 w miejscach, w których patrole piesze Sił Zbrojnych Kobo posiadały radiostacje wzmocniono posterunki, pomiędzy tymi punktami poruszała się kolumna pojazdów ubezpieczających. Jednak zaprawione w boju pododdziały dywersyjne wychwyciły sposób poruszania się patroli i brawurowym skokiem odbiły obie radiostacje. Po nawiązaniu łączności zostało umówione miejsce spotkania, założono bazę patrolową, z której później miały wychodzić pododdziały do wykonania zadań. Oczywiście ruch w terenie nie uszedł uwadze wywiadowi generalissimusa i w teren ruszyła kompania Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego Kobo. Jednak żołnierze Ramona nie potrafili odnaleźć bazy plutonu sił dywersyjnych; noc w lesie była gorąca z powodu ilości strzelców przemykających pomiedzy drzewami, jedna z radiostacji uległa zniszczeniu z powodu wybuchu akumulatorów, co doprowadziło do obniżenia mobilności sił dywersyjnych. Drugiego dnia działań około godziny 7.00 doszło do kolejnego spotkania z lokalnym ruchem oporu.
 Zadanie dla sił dywersyjnych było proste, rozpoznać Ramongrad (Maczków) odnaleźć polowe stanowisko dowodzenia oraz pałac dyktatora, jego siły rozmieszczone w mieście szacowane są na 30–40 żołnierzy doborowej Gwardii oraz Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego.
Cały dzień trwało rozpoznanie, w tym czasie wywiad kobiański poczynił znaczne postępy w rozpoznaniu i zagłębieniu się w struktury lokalnego ruchu oporu, co doprowadziło do aresztowania żołnierza sił dywersyjnych na punkcie kontaktowym oraz jednego z łączników lokalnego ruchu oporu. W niedługim czasie po tym wydarzeniu jeden z patroli Gwardii Przybocznej Ramona Kufasy natknął się w okolicy polowego punktu dowodzenia na siły dywersyjne. Z powodu przewagi przeciwnika i niemożności prowadzenia dalszej walki dwuosobowy patrol został złapany. Kilka następnych godzin upłynęło na próbie nawiązania łączności przez Ramona z siłami dywersyjnymi, udało się to dzięki informacjom wydobytym od więźnia. Umówiono miejsce wymiany jeńców jednak Ramon nie miał zamiaru oddawać swojej zdobyczy i przebrał za jeńca jednego ze swoich żołnierzy. Do spotkania jednak nie doszło z powodu rozpoznania przez siły dywersyjne podstępu, co umożliwiło grupie prowadzącej jeńca na wymianę szybki odskok w stronę lasu. O godzinie 17.00 miało miejsce kolejne spotkanie z ruchem oporu, okazało się, że państwo Ramona ogarnia chaos, wojsko ma bardzo niskie morale.
Zadanie, pomiędzy godziną 23.00–24.00 polowy punkt dowodzenia będzie obsadzony tylko dwoma żołnierzami, odbić, nie alarmując in nych pododdziałów Ramona zarówno jednego z kolegów, jak i przedstawiciela ruchu oporu, który został aresztowany. Zadanie to zostało zrealizowane bardzo łatwo. Uwolniony członek ruchu oporu okazał się bezcennym źródłem informacji. Państwo Ramona legło w gruzach – twierdził, a sam dyktator uciekł w nieznanym kierunku, władzę po wojskowych zamachu stanu przejął głównodowodzący wojsk kobiańskich Piotr (Karpowicz) Soprunienko, były rezydent KGB w Kobo. Obecnie udaje się on z konwojem w stronę północnej granicy państwa, żeby zająć leśną fortecę, w której chce przetrwać zawieruchę w państwie, aby potem wrócić i przejąć pełnię władzy, jako dyktator. Członek ruchu oporu stwierdził, że informacje te są sprawdzone, ponieważ żołnierze nie mają już ochoty do walki, a ich morale jest bardzo niskie.
 Po przekazaniu tych informacji oddalił się w stronę lasu, życząc powodzenia. Po przesłaniu meldunku sytuacyjnego do dowództwa siły dywersyjne otrzymały zadanie złapania żywego Soprunienki i przetransportowania go wraz z jeńcami do agenta wojsk brytyjskich mjr. Johna Whitea, który wywiezie ich z kraju. Po nawiązaniu kontaktu z agentem okazało się, że jeńcy i Soprunienko muszą znaleźć się w wyznaczonym miejscu o godzinie 2.00, po tym spotkani siły dywersyjne mają wykonać lądowisko dla śmigłowca lub jeśliby coś poszło nie tak udać się w kierunku granicy północnej, gdzie przy drodze do miejscowości Rzepin do godziny 5.00 będzie oczekiwał konwój, który wywiezie ich z terenu Kobo.
W godzinę po tych wydarzeniach siły dywersyjne znajdowały się już na pozycjach zasadzki na kolumnę Soprunienki, minęło kolejne 30 sekund i było po zadaniu… Okazało się, że wojsko nie ma zamiaru umierać za tego człowieka. Został on sam w środku strefy śmierci, był ranny. Po aresztowaniu został zabrany wraz z jeńcam na punkt kontaktowy z mjr. Whitem, po krótkiej rozmowie agent SAS zabrał do samochodu zarówno Soprunienkę, jak i pozostałych jeńców, podziękował dywersantom za współpracę i oddalił się. W tym czasie na terenie lasu kompania Kor pusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego Kobo przeszukiwała kwadrat, w którym prawdopodobnie znajdowała się baza sił dywersyjnych. Ta sytuacja utrudniła likwidację bazy i zabranie całego sprzętu, jaki się w niej znajdował, po jakimś czasie po tymczasowym schronieniu nie pozostał jednak nawet ślad. Pluton sił dywersyjnych udał się w kierunku lądowiska w celu oznaczenia jego miejsca. Wszystko szło zgodnie z planem, jednak okazało się, że wśród żołnierzy Ramona nie brakuje jeszcze fanatyków. Kapitan Bondżo wraz ze swoją kompanią Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego zauważył przygotowania do przyjęcia śmigłowców, ulokował w tyralierze swoich ludzi po drugiej stronie lądowiska, z tyłu na wzniesieniu ulokował drużynę przeciwlotniczą w celu zniszczenia śmigłowców. W momencie, gdy na lądowisku zabłysnęła flara tyraliera sił rządowych, ruszyła z lasu z okrzykiem „hurrraaa..!”.
 Pierwsze natarcie zostało jednak odrzucone dzięki dobrze zorganizowanemu systemowi ognia plutonu dywersyjnego. Jednak kapitan Bandżo nie dawał za wygraną, zreorganizował siły i uderzył ponownie, tym razem na tyle skutecznie, że pluton sił dywersyjnych – pomimo obezwładnienia kilkunastu żołnierzy przeciwnika – został zmuszony do ucieczki w kierunku miejsca, w którym znajdowała się ich ostatnia deska ratunku, a wiec konwój. uciekinierzy narzucili sobie mordercze tempo, gdyż czas ich gonił coraz bardziej. Po drodze byli dwukrotnie  takowani przez niedobitki armii Ramona, lecz zdemoralizowane oddziały nie stanowiły dla nich większej przeszkody. Wreszcie o godzinie 4.45 znaleźli się w miejscu, w którym stała kolumna samochodów mająca ich wywieźć z Kobo. Zmęczeni, lecz szczęśliwy, że wszystko się powiodło i są wreszcie bezpieczni, wsiedli do pojazdów.
Na koniec odbyło się podsumowanie przeprowadzonych działań; dowódcy poszczególnych pododdziałów podzielili się z organizatorem swoimi spostrzeżeniami i uwagami, co zostanie na pewno wykorzystane w kolejnych imprezach tego typu. Podsumowano również pokonane odległości i rozległość terenu działań, z obliczeń wyniknęło, że siły dywersyjne pokonały w ciągu 36 godzin odcinek o łącznej długości około 60 km na terenie zajętym przez przeciwnika o dość wysokiej mobilności i aktywności, nie licząc do tego ucieczek, manewrów mylących i obejść mających umożliwić wykonanie powierzonych zadań. Intensywność działań wyeliminowała prawie całkowicie z tych 36 godzin element snu i odpoczynku, co wprowadzało dodatkowy element realności działań. W trakcie gry przeciwko siłom dywersyjnym został wykorzystane trzy pojazdy, w tym jeden samochód terenowy oraz motocykl.
W rzepińskiej grze wzięło udział około 40 osób z czterech Jednostek Strzeleckich Związku Strzeleckiego „Strzelec” OSW (2023, 4008, 4024, 4026) oraz Grupa Działań Nieregularnych „Sztorm”. Organizatorami gry były Jednostki Strzeleckie 2023 oraz 4026.

st. sierż. ZS Stanisław Drosio
organizator „KOBO 2008”
MMS Komandos 2009-02
Fot. archiwum OSW Strzelec


Zmieniony ( 23.03.2009. )
 
   
Wszystkie prawa zastrzeżone przez 4combat.pl
designed by Centaurus-Media