|
26 listopada 2008 roku zdeterminowana, dobrze wyszkolona i uzbrojona grupa terrorystyczna rozpoczęła akcję w Bombaju. W odróżnieniu od innych aktów przemocy, których dopuszczają się rozmaitej maści ekstremiści, bombajskie komando nie zaatakowało punktowo, ale przeprowadziło – mimo liczebnej szczupłości – akcję o znacznym rozmachu i dynamice, która na kilkadziesiąt godzin sparaliżowała wielomilionową aglomerację. Zdaniem jednego z komentatorów nie był to już „atak terrorystyczny”, ale „kompleksowa operacja terrorystyczna o cechach militarnych”. Aby odnieść się do tak sformułowanej oceny niezbędne jest jednak poznanie faktów.
W wyniku ataku, do którego przyznała się organizacja nosząca nazwę Mudżahedinów Dekanu, zginęło 195 osób, a blisko 300 zostało rannych. Wśród ofiar było piętnastu cudzoziemców, w tym dwoje Amerykanów, Włoch, Brytyjczyk, dwóch Francuzów, trzech Niemców, czterech obywateli Izraela (z których dwóch miało również paszporty amerykańskie) i Meksykanka pochodzenia żydowskiego.
Strefa ataku – miasto Bombaj
Bombaj to jedno z największych i najważniejszych miast Indii, położone na połączonej obecnie z lądem stałym wyspie Salsette, przy ujściu rzeki Ulhas. Bombaj dzieli się na dwie główne części: miasto (City) i suburbia. Jego granice administracyjne obejmują obszar o powierzchni 437,71 km2 zamieszkany przez około 17 milionów mieszkańców (co daje średnią gęstość zaludnienia 38 838 osób na km2). Dla porównania Warszawa zajmuje powierzchnię 517,24 km2, a średnia gęstość zaludnienia wynosi 3 299,5 osób na km?. Populację bombajskiej konurbacji1 szacuje się zaś na około 30 milionów osób. Miasto jest stolicą stanu Maharashtra. Wyznawcy hinduizmu stanowią 68 procent mieszkańców, muzułmanie 17 proc., chrześcijanie i buddyści po 4 proc. Ponadto żyją tu spore grupy Parsów, dźinistów, sikhów i Żydów. Większość ludności posługuje się językiem hindi albo lokalnym dialektem bambaiya hindi. Ponadto popularne języki to marathi (język urzędowy stanu Maharasztra) i Indian English (indyjska odmiana angielskiego). Stosowany jest ponadto gudźarati, bengalski, tamilski, urdu, malajalam, telugu, pańdźabi (pendżabski), konkani, nepalski i kannada. Dysponujący wielkim naturalnym kotwicowiskiem Bombaj jest największym portem zachodnich Indii, a także główną bazą morską indyjskiej marynarki wojennej nad Morzem Arabskim. Jest to także bardzo ważne centrum bankowo-finansowe, siedziba między innymi Indyjskiego Banku Rezerw (Reserve Bank of India), giełdy (Bombay Stock Exchange), mennicy państwowej oraz tysięcy firm i korporacji (w tym Tata Group, Godrej i Reliance, większość z nich mieści się w południowej części miasta, przy Dalal Street, którą nazywa się indyjską Wall Street). Miasto jest też największym centrum indyjskiej kinematografii. Wyższy niż w innych częściach kraju poziom życie przyciąga rzesze imigrantów, w wyniku czego Bombaj ma wyjątkowy, kosmopolitycznych charakter. Z punktu widzenia sprawców zamachów istotne znaczenie ma fakt, że większość mieszkańców Bombaju korzysta z transportu publicznego. W mieście jest bardzo mało przestrzeni parkingowych, a ulice są wąskie i zatłoczone, co nie sprzyja rozwojowi komunikacji prywatnej. Najważniejszym publicznym środkiem transportu jest kolej miejska. Głównym dworcem kolejowym jest Chhatrapati Shivaji Terminus (dawniej Dworzec Wiktorii). Podkreślić należy, że nie był to pierwszy atak terrorystyczny na kolej bombajską. Po raz pierwszy została ona zaatakowana 11 lipca 2006 roku. W ciągu piętnastu minut, w różnych pociągach na trasie zachodniej eksplodowało siedem ładunków wybuchowych. Zginęło wówczas ponad 200 osób, a około 800 zostało rannych.
Przebieg ataku
Tak więc według dostępnych w chwili obecnej materiałów wydarzenia w Bombaju miały następujący przebieg. 21 listopada dziesięciu sprawców opuściło na pokładzie przybrzeżnego kabotażowca (początkowe informacje, że miał on nosić nazwę Alpha, nie potwierdziły się, tak nazywał się idący na złomowanie statek bandery wietnamskiej nie związany z atakiem). 23 listopada opanowali oni (bądź przejęli w inny sposób, zagadnienie to będzie omówione odrębnie) trawler rybacki „Kuber”. Na jego pokładzie 26 listopada po zmierzchu dotarli w rejon Bombaju, gdzie w odległości około 7 km od brzegu wodowano trzy łodzie półsztywne. Każdy z terrorystów był uzbrojony w karabinek AK-47 z sześcioma lub siedmioma magazynkami (po 30 sztuk amunicji każdy) oraz 400 pociskami luzem, 9 mm pistolet z 36 sztukami amunicji, osiem granatów ręcznych i około 10 kg materiałów wybuchowych. W skład ekwipunku wchodziły między innymi odbiorniki GPS, a ponadto karty kredytowe, zaś zapas żywności składał się z suszonych owoców. Byli oni ponadto wyposażeni w telefony komórkowe mogące pracować w sieciach indyjskich. O godzinie 20.10 czasu lokalnego pierwsza łódź, w której znajdowało się sześciu terrorystów przybiła do nabrzeża w rejonie doków Macchimar Nagar. Tam zeszli oni na ląd, zabierając z łodzi swoje torby i plecaki z ekwipunkiem. Zachowywali się oni spokojnie, a na pytania lokalnych mieszkańców odpowiedzieli, że są studentami prowadzącymi badania terenowe. Pozostali sprawcy wylądowali w rejonie Colba i Badhwar Park, a następnie skierowali się w głąb lądu. Około godziny 20.30 czterech terrorystów weszło do hotelu Taj Mahal & Tower, kolejnych dwóch wkroczyło do hotelu Oberoi Trident. Przybysze zameldowali się w obu hotelach, korzystając z paszportów Republiki Mauritius. Kolejna para skierowała się ku żydowskiemu centrum kulturalnemu Nariman House. Pozostałych dwóch sprawców zatrzymało taksówkę i zamówiło kurs do Chhatrapati Shivaji Terminus. Osiągnąwszy stację Chhatrapati Shivaji, co nastąpiło około 21.20, dżihadyści wydobyli z ukrycia broń i otworzyli ogień do tłumu, jednocześnie rzucając weń granaty. Na miejscu zginęło około 30 osób. Wywoławszy chaos, napastnicy skierowali się w kierunku szpitala Cama, ostrzeliwując się z karabinków. Zlikwidowali oni trzyosobowy patrol policji stanowej, który usiłował ich ścigać samochodem terenowym (zginęło wówczas dwóch wyższych oficerów policji, którzy osobiście zaangażowali się w walkę) i wykorzystując zdobyczne auto usiłowali się wycofać. Po drodze zdołali ostrzelać tłum gromadzący się w pobliżu Metro Cinema oraz budynki dwóch szpitali znajdujące się po drodze. Policjanci z posterunku Gamdevi przechwycili terrorystów w pobliżu mostu dla pieszych Girgaum Chowpatty. W trakcie intensywnej wymiany ognia jeden z terrorystów został zabity, a drugi – ranny – wpadł w ręce policjantów. Wy- daje się, że atak na stację miał charakter działania demonstracyjnego – przeprowadzony został głównie po to, by odciągnąć uwagę sił bezpieczeństwa od obiektów głównego uderzenia (czyli hoteli) oraz by zaciemnić i skomplikować ogólny obraz sytuacji, co dodatkowo zwiększało szanse atakujących. Być może, że w tym samym celu struktury konspiracyjne w samym Bombaju, nie powiązane z grupą szturmową, przeprowadziły równolegle dwa zamachy przy użyciu samochodów- pułapek. Eksplodowały one poza ścisłym centrum miasta – w rejonie Ville Perle (na północ od centrum, w pobliżu międzynarodowego portu lotniczego Chhatrapati Shivaji) oraz pobliżu stoczni Mazgon.
Hotel Taj Mahal Palace & Tower
Akcja terrorystyczna w hotelu Taj Mahal Palace & Tower rozpoczęła się 26 listopada o 23.00. Terroryści rozpoczęli przeszukiwanie budynku w poszukiwaniu cudzoziemców. Z uwagi na wielkość kompleksu hotelowego i jego charakter (565 pokojów w dwóch budynkach, „starym” Taj Mahal i w nowej „wieży”) oraz fakt, że napastników było zaledwie czterech, przebiegało to stosunkowo powoli, w związku z czym obsługa zdołała wyprowadzić część spośród około 450 gości oraz powiadomić policję. Uwaga służb bezpieczeństwa była wówczas skupiona na Chhatrapati Shivaji Terminus, w związku z czym poszczególne jednostki przemieszczano w rejon hotelu stopniowo i dopiero około północy udało się zamknąć kordon wokół budynków. Policjanci nie podejmowali prób wchodzenia do obiektów. O godzinie 1.00 „startym budynkiem” targnął silny wybuch, po którym pojawiły się płomienie, ale mimo to policja nie rozpoczęła szturmu. Półtorej godziny później w rejon akcji dotarły dwa plutony piechoty z regimentu Gurkhów. Żołnierze wdarli się do „starego” budynku, ale powstrzymał ich ogień terrorystów. Wywiązała się statyczna wymiana ognia. Związanie sprawców ogniem umożliwiło przybyłym o 3.00 zastępom straży pożarnej rozpoczęcie ewakuacji gości hotelowych przy użyciu drabin. Łącznie w wyniku tej akcji na ziemię sprowadzono około 200 osób. Około 4.30 terroryści oderwali się od żołnierzy, porzucili „stary” budynek i zajęli stanowiska w „nowej” wieży. To, że obiekt ten nie został wcześniej ani obsadzony przez siły bezpieczeństwa, ani nawet ewakuowany jest ewidentnym potwierdzeniem panującego po stronie indyjskiej chaosu i zamieszania kompetencyjnego. Przyczyniła się do tego niewątpliwie śmierć w walce dowódcy pododdziału antyterrorystycznego policji stanu Maharashta (Maharashta Police Anti-Terrorism Squaw), Hemant Karkare. W następstwie tego sprawcy zdołali nie tylko sprawnie zmienić stanowiska, ale również pochwycić w „wieży” około 100 zakładników. Dopiero o 5.00 pod hotelem pojawiły się zespoły ze składu specjalnej formacji antyterrorystycznej (National Security Guard) wraz z zespołami pirotechników2. W tym czasie udało się opanować pożar, ale kryzys był jeszcze bardzo daleki od rozwiązania. O 6.30 antyterroryści wsparli znajdujących się wewnątrz „starego” budynku żołnierzy, z którego wyprowadzono jeszcze około 50 osób. Sytuacja była wyjątkowo zagmatwana i niejasna. Komandosi przetrząsali budynek, z którego wnętrza raz po raz dochodziły strzały, co sugerowało, że nie wszyscy sprawcy (liczebności terrorystycznego komanda nadal nie znano) ewakuowali się do „wieży”. Równocześnie toczyła się walka ogniowa w drugim budynku kompleksu. Do południa 27 listopada odszukano i wyprowadzono z hotelu jeszcze około 60 osób. O 16.30 wybuchł pożar na trzecim piętrze „starego” budynku. Ponieważ akcja przeszukiwania Taj Mahal Palace ślimaczyła się, w godzinach popołudniowych podjęto decyzję o wprowadzeniu do obiektu dalszych komandosów ze składu NSG. O 23.00 nadal kontynuowano przeszukiwanie hotelu, odnajdując zwłoki kilkunastu zakładników zgładzonych przez terrorystów. W nocy z 27 na 28 listopada do działań wprowadzono także komandosów marynarki wojennej (MARCOS). Tu też może pojawić się pytanie o opóźnienie, wszak jedna dwóch głównych z baz MARCOS to mieszczące się właśnie w Bombaju koszary noszące nazwę INS Abhimanyu (zgodnie z brytyjską tradycją obiekty i instalacje brzegowe marynarki indyjskiej noszą typowy dla okrętów prefiks INS – Indian Navy Ship). Walka z czteroosobowym komandem trwała do wczesnych godzin rannych 29 listopada. Dopiero o godzinie 8.00 władze wydały komunikat, że cały kompleks hotelowy jest pod kontrolą sił bezpieczeństwa. Kilkugodzinna zwłoka wynikała z tego, iż indyjscy dowódcy nie chcieli dać wiary temu, iż kilkuset policjantów i żołnierzy nie było w stanie w krótkim czasie zlikwidować oporu zaledwie czterech sprawców i raz po raz polecali ponownie przeszukiwać hotel w poszukiwaniu dalszych, nieistniejących w rzeczywistości terrorystów.
Hotel Oberoi Trident
Terroryści, którzy w godzinach wieczornych 26 listopada zameldowali się w Hotelu Oberoi Trident uaktywnili się około północy. Po otrzymaniu informacji od obsługi hotelu policja stanowa otoczyła budynek i oczekiwała na przybycie antyterrorystów z NSG. Zwłoka w rozpoczęciu akcji dała terrorystom czas na przeszukanie części gmachu w poszukiwaniu cudzoziemców. Pochwyceni zostali zgromadzeni w barze na 18 piętrze. Większość z nich zastrzelono. Komandosi około 4.00 zajęli swe stanowiska, a o 6.00 rozpoczęli szturm. Wdarcie się do hotelu (jest to trzydziestopięciopiętrowy budynek o wysokości 117 m, w którym znajduje się ponad 500 pokojów sąsiadujący z gmachem Air India) nie było jednak tożsame z eliminacją napastników. Sprawcy, umiejętnie przemieszczając się między piętrami, stawiali skuteczny opór, obrzucając atakujących granatami i zakładając w newralgicznych miejscach ładunki materiału wybuchowego. Początkowo napastnicy bronili się na czwartym piętrze, ale wobec naporu indyjskich sił bezpieczeństwa rozniecili tam pożar i wycofali się w górę. O 15.25 komandosi wyprowadzili z budynku pierwszych uwolnionych zakładników, ale walka trwała nadal. Niewiele zmieniło sytuację, a jeżeli nawet tak, to być może na gorsze, przybycie o 1735 żołnierzy piechoty z regimentu Sikhów, których zadaniem miało być wsparcie antyterrorystów. Liniowa piechota okazała się jednak nieskuteczna, o ogień otwarty przez nieznających sytuacji żołnierzy zwiększył jedynie chaos. O 18.45 sprawcy usiłowali prawdopodobnie odciąć wyższe piętra, odpalając dwa silne ładunki wybuchowe. Rany odniosło wówczas dwóch komandosów i 25 żołnierzy. O 19.10 siły bezpieczeństwa wyeliminowały jednego ze sprawców. Operację kontynuowano, nie zdając sobie sprawę, że w budynku działa już tylko… jeden terrorysta. Dopiero następnego dnia około 10.00 z budynku wyprowadzono pozostałych gości, a przeszukiwanie gmachu trwało do 15.00. W hotelu odnaleziono 24 ciała.
Atak na Nariman House
Pięciopiętrowy budynek zwany Nariman House (lub Chabad House) mieści żydowski ośrodek religijno-kulturalny, w kompleksie tym znajduje się też między innymi jedna z ośmiu bombajskich synagog. Na marginesie można wspomnieć, że jest to jedna z około 4000 podobnych placówek (prowadzonych zazwyczaj przez ortodoksyjne małżeństwo) rozsianych w 73 krajach świata. Dwójka terrorystów wdarła się do Nariman House 26 listopada około 21.45, a więc już po rozpoczęciu ataku na Dworcu Wiktorii. By dodatkowo spotęgować zamieszanie, wcześniej ostrzelali oni znajdujący się w pobliżu lokal zwany Leopold Cafe. W ośrodku sprawcy pojmali sześć osób – małżeństwo prowadzące placówkę i czwórkę gości. Dwuletniego syna gospodarzy (ośrodkiem zawiadywali Rabbi Gavriel Holtzberg i jego będąca w piątym miesiącu ciąży żona Rivka) poza budynek wyniosła hinduska niania. Od niej to właśnie siły bezpieczeństwa otrzymały pierwszą informację o ataku na Nariman House. W warunkach potęgującego się w mieście chaosu policja stanowa ograniczyła się jednak tylko do blokady budynku, zaś aktywne działania rozpoczęto dopiero o 7.00. Ewakuowano wówczas cały kwartał, by stworzyć antyterrorystom dogodne warunki do działania. O 11.00 wywiązała się pomiędzy dzihadystami a funkcjonariuszami indyjskich sił bezpieczeństwa wymiana ognia, w trakcie której jeden z napastników został ranny. O 15.45 terroryści usiłowali sparaliżować działania policjantów obrzucając ich – na szczęście bezskutecznie – granatami. Dopiero o 17.30 w rejon przybyli pierwsi operatorzy ze składu NSG, zaś nad budynkiem krążyć zaczął śmigłowiec marynarki wojennej. O 23.30 komandosi przypuścili szturm i opanowali pierwsze piętro budynku. Terroryści wraz z zakładnikami wycofali się wówczas na wyższe kondygnacje. 28 listopada o 7.00 komandosi z NSG desantowali się ze śmigłowca na dach Nariman House, ale opanowali jedynie sam dach i nie zdołali wedrzeć się do wnętrza gmachu. W czasie zjazdu po linie zginął jeden z operatorów. Po przebiciu stropów silnymi ładunkami wybuchowymi komandosi ostatecznie wdarli się na środkowe kondygnacje budynku i zlikwidowali napastników. Nie zdołano jednak uratować żadnego z zakładników. 28 listopada o 20.30 ogłoszono oficjalnie, że akcja w Nariman House została zakończona.
Atak z morza
Po ataku na Bombaj w Indiach wdrożono kompleksowe dochodzenie, mające ustalić okoliczności i przebieg wydarzeń. Jednym z jego głównych celów jest ustalenie, w jaki sposób terrorystyczne komando zdołało przedostać się do miasta. Obecnie wiele wątków objętych jest jeszcze tajemnicą, ale to, co już pojawiło się na łamach prasy, wystarczyło, by ostrze krytyki publicznej skierowało się w pierwszym rzędzie w stronę Marynarki Wojennej (podlega jej Straż Wybrzeża). Flocie zarzuca się, iż nie była zdolna do uniemożliwienia zamachowcom dotarcia aż do Bramy Indii w centrum Bombaju. Fala zarzutów wezbrała po tym, gdy siły morskie ujawniły, że trawler „Kuber” 3, opanowany przez dżihadystów, został nawet zatrzymany przez jednostkę Straży Wybrzeża (w publikowanych materiałach występują rozbieżności, czy przez jednostkę patrolową czy przez śmigłowiec), ale po kontroli dokumentów, ewentualnie prawidłowym obwołaniu (nie przeprowadzono szczegółowej inspekcji jednostki) zezwolono mu na dalszy rejs. Odpierając zarzuty dowódca marynarki stwierdził, że flota nie otrzymała informacji rozpoznawczych, które uzasadniałyby podjęcie nadzwyczajnych środków bezpieczeństwa. Przypomniał jednocześnie, że w stanach Gujarat i Maharashtra zarejestrowane jest około 50 000 jednostek rybackich, w związku z czym codzienne kontrolowanie wszystkich statków jest po prostu fizycznie niemożliwe, pomijając fakt, że spowodowałoby to poważne straty w lokalnym rybołówstwie. Trawler, po wysadzeniu terrorystów, został osadzony na brzegu około 5 mil morskich od Bramy Indii. Odnalazł go zespół antyterrorystyczny policji Gujarat. Na jego pokładzie znajdowały się zdekapitowane zwłoki szypra, Amarsinha Solanki; los pozostałych czterech członków pierwotnej załogi był wówczas nadal nieznany. Według policji jednostka, zarejestrowana w Porbander, została uprowadzona przez terrorystów w trakcie prowadzenia połowów za Zatoce Kucz, w pobliżu granicy między Indiami a Pakistanem4. Statek został opanowany przez dżihadystów prawdopodobnie po 22 listopada (później była wymieniana także data 23 listopada), gdyż w tym dniu szyper „Kubera” nawiązał ostatni kontakt radiowy w pochodzącym również z Porbander trawlerem „Moa”. Armator, Vinod Masani, zgłosił Straży Wybrzeża zaginięcie statku 24 listopada, gdy nie wrócił on po 10 dniach do macierzystego portu, jak planowano to wcześniej. Na skutek wadliwego obiegu informacji dane na temat zaginionego kutra nie dotarły jednak do Bombaju. Ajmal Kasab, jedyny z terrorystów, który dostał się w ręce policji, potwierdził domysły policjantów, zeznając, że terroryści opanowali kuter wykorzystując w tym celu dwie łodzie półsztywne, dostarczone na indyjskie łowisko przez inny statek. Po ich załadowaniu na pokład zajętej jednostki i przeładowaniu uzbrojenia z jednostki bazowej szyper został zmuszony do poprowadzenia jednostki do Bombaju. Kasab stwierdził też, że uznawani dotąd za zaginionych członkowie załogi zostali zabici natychmiast po opanowaniu kutra, a ich ciała wrzucono do morza…
Krzysztof Kubiak Więcej w MMS Komandos 2009-02 Fot. archiwum autora, archiwum redakcji |