|
29 września na wodach Zatoki Gdańskiej rozegrało się zakrojone na bardzo dużą skalę ćwiczenie służb porządku publicznego oraz administracji morskiej, którego przedmiotem było opanowanie sytuacji kryzysowej związanej z aktem przemocy o charakterze terrorystycznym. Było to kolejne odbywające się w tym roku przedsięwzięcie szkoleniowe agend i formacji odpowiedzialnych za szeroko rozumiane bezpieczeństwo morskie.
Poprzedziła je między innymi międzynarodowa operacja Baltex Delta, w trakcie której 23 jednostki pływające zwalczały symulowany rozlew 8 tys. ton ropy naftowej, która wydostać się miała do morza po kolizji przewożącego ją zbiornikowca ze statkiem drobnicowym. Po akcji o charakterze ekologicznym przyszła więc kolej na uporanie się z zagrożeniem o diametralnie odmiennym charakterze. Alarm Scenariusz ćwiczenia zakładał, iż prom pasażersko-samochodowy (tak zwany ro-pax, przeznaczony głównie do przewozu ciągników siodłowych z naczepami i ich kierowców) Stena Nordica tuż po wyjściu z gdyńskiego portu opanowany został przez uzbrojonych ekstremistów. Zanim terroryści przejęli pełną kontrolę nad statkiem, jego kapitan zdołał nadać sygnał alarmowy do Centrum Bezpieczeństwa Morskiego - VTS (Vessel Trafic System - System Kontroli Ruchu Statków) Zatoka. Stamtąd wiadomość o zdarzeniach, które zaszły na Stena Nordica przekazano do Centrum Reagowania Kryzysowego Wojewody Pomorskiego oraz Dyrektora Urzędu Morskiego w Gdyni i Centrum Bezpieczeństwa Morskiego. Następnie sygnał dotarł na szczebel ministerialny, do resortów odpowiedzialnych za porty i żeglugę, do Centrum Operacji Morskich Marynarki Wojennej oraz Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa. W zaistniałej sytuacji Centrum Reagowania Kryzysowego Wojewody Pomorskiego uaktywniło procedury, na podstawie których do działań skierowano formacje podległe MSWiA: policję i Straż Graniczną. W przypadku zaistnienia sytuacji zagrożenia na morzu struktury reagowania kryzysowego dysponują wyspecjalizowaną formacją noszącą nazwę Specjalna Grupa Wodna MSWiA. W skład tej funkcjonującej od 2001 r. struktury wchodzą dwa elementy: Samodzielny Pododdział Antyterrorystycz-ny Policji w Gdańsku oraz Samodzielna Kompania Odwodowa Morskiego Oddziału Straży Granicznej. Powołanie Specjalnej Grupy Wodnej było wynikiem konkretnej i palącej potrzeby. W sferze odpowiedzialności policji pomorskiej i Morskiego Oddziału Straży Granicznej znajdują się bowiem obiekty tak specyficzne, że zapewnienie im bezpieczeństwa bez posiadania wyspecjalizowanych sił okazało się po prostu niemożliwe.
Doścignąć terrorystówPonieważ statek znajdował się w niewielkiej odległości od brzegu został on szybko dogoniony i otoczony przez jednostki (z formalnego punktu widzenia nie są one okrętami, lecz jednostkami/ statkami w służbie państwowej) Morskiego Oddziału Straży Granicznej (MOSG). W pobliżu uprowadzonego promu pojawił się najpierw samolot patrolowy MOSG typu PZL M 20 Mewa, następnie kuter patrolowo-pościgowy (o konstrukcji hybrydowej) Strażnik 2 i duża jednostka patrolowa (statek kontroli strefy) Kaper 1. Wkrótce dołączyły do nich mniejsze, półsztywne jednostki MOSG, których użycie umożliwił niski stan morza oraz najnowszy nabytek polskich strażników morza - poduszkowiec Griffon 2000 TD (był to pierwszy przypadek użycia w dużym ćwiczeniu tych jednostek, które nabyto głównie z myślą o patrolowaniu skutego lodem Zalewu Wiślanego i Zalewu Szczecińskiego). W kierunku uprowadzonego statku, w celu zabezpieczenia i wsparcia akcji skierowano ponadto statki Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa (SAR). Z Gdyni wyszedł flagowy statek tej służby, wielozadaniowa jednostka ratowniczo-gaśnicza Kapitan Point (jej główne zadania to: zwalczanie zanieczyszczeń olejowych, ratownictwo morskie życia i mienia, gaszenie pożarów na statkach, rozpoznawanie skażeń, łamanie lodu, zabezpieczenie prac podwodnych), któremu towarzyszył statek ratowniczy Bryza. Do akcji włączyły się również mniejsze jednostki pozostające w dyspozycji Urzędu Morskiego w Gdyni. SzturmManewrujące wokół uprowadzonego promu statki rozproszyły uwagę terrorystów, co umożliwiło podjęcie próby wdarcia się na pokład uprowadzonej jednostki. Z główek gdyńskiego portu wyskoczyły, idące z maksymalną prędkością, łodzie półsztywne z komandosami (same RIB-y i ich sternicy należały do GROM-u). Na każdej z nich znajdował się wysięgnik zaopatrzony w hak przeznaczony do zaczepienia o nadburcie promu. RIB-y podeszły do Stena Nordica od rufy. Dwie sekcje błyskawicznie podwiesiły liny, po których szturmani rozpoczęli mozolną wspinaczkę na pokład (obciążony pełnym wyposażeniem i uzbrojeniem komandos musiał wspiąć się na wysokość trzeciego piętra w pełnym blasku wyjątkowo gorącego wrześniowego słońca). Komandosi trzeciej sekcji wdarli się na pokład samochodowy (car-deck) przez furtę rufową i przeniknęli na pokład główny wewnętrznymi arteriami komunikacyjnymi. Abordaż odbywał się pod osłoną ognia karabinów maszynowych prowadzonego z jednostek patrolowych MOSG. Równocześnie z abordażem z morza odbył się desant z powietrza - policyjny Mi-8 wysadził na lądowisku promu grupę specjalną, a wkrótce potem taką samą operację wykonał śmigłowiec typu PZL W-3 Sokół. Połączone siły komandosów błyskawicznie rozprawiły się z terrorystami. W trakcie wymiany ognia ranny został jedenz funkcjonariuszy, którego ewakuowano policyjnym Sokołem. Jan Morski Więcej na stronach MMS Komandos 10/2006
|