|
Strój maskujący może okazać się przydatny wielu osobom. Korzystają z niego nie tylko profesjonalni snajperzy, którzy uczą się jak go wykonać na kursie. Może się okazać również przydatny osobom, które obserwują i fotografują dzikie ptaki oraz inną płochliwą zwierzynę. Celem tego artykułu nie jest wyjaśnianie jego proweniencji, historii czy faz rozwoju ghillie suit, ponieważ opisano to już w wielu publikacjach. Mam zamiar jedynie zaproponować kilka rad przydatnych przy jego wykonywaniu. Brakuje bowiem wiedzy na ten temat.
Autor tego artykułu nie bierze odpowiedzialności za żadne urazy czy rany, jakich może nabawić się osoba wykonująca taki strój lub też go używa. Nie odpowiada również za to w jaki sposób i do jakich celów będzie on wykorzystywany. Ghillie suit można zrobić na wiele sposobów. Wszystko zależy od warunków i własnych potrzeb. To one powinny wyznaczać drogę, jaką należy podążać, wykonując ów strój. Trzeba się wpierw dokładnie zastanowić, gdzie i do czego będziemy go wykorzystywać. Można najpierw zrobić kilka kolorowych zdjęć miejsc, w których będziemy działać. Później, przyglądając się im, będzie nam łatwiej dobrać odpowiednie kolory materiału użytego do maskowania.
Nie zapominajmy jednocześnie, że strój taki to nie „czapka-niewidka”. Nie zapewni nam przecież całkowitej niewidzialności. Ghillie suit ma przede wszystkim złamać kontury ludzkiej sylwetki, rozmyć je na tle otoczenia, pomóc wtopić się w ukształtowanie terenu i roślinność. Tak, by nie można było z pewnej odległości odróżnić żadnych konturów ludzkiej postaci. Dlatego jest obszerny; w stonowanych kolorach. Ma pomóc stać się jedną z wielu plam w przestrzeni poszycia roślinnego. Jednocześnie Ghillie suit jest jedynie podstawą do dalszej pracy. Do niego należy bowiem doczepić odpowiednie elementy roślinne: trawy, gałęzie, liście, ziemię, będąc w terenie. Dalej postaram się wytłumaczyć, jak wykorzystać poszczególne elementy i choć nie wszystkie będą niezbędne, warto wziąć je pod uwagę przed rozpoczęciem pracy. Podstaw stroju, czyli tego, do czego będziemy przyczepiać materiał maskujący, może być kilka rodzajów. Kombinezon jednoczęściowy ma tendencję do zbytniego przylegania do ciała, może również nadmiernie trzymać ciepło. Ci, którzy zdecydują się na jego wykorzystanie, powinni wypruć suwak i w to miejsce wstawić guziki. Dzięki temu w każdej awaryjnej sytuacji będzie można go zrzucić, nie martwiąc się o zacięcie (np. od brudu nazbieranego przy czołganiu się). Poncho polecane jest tym, którzy potrzebują maskować głównie górną część ciała. Reszta sylwetki pozostaje wtedy odsłonięta, ułatwia to jej wentylację. Mundur to kolejny pomysł, jest dwuczęściowy, więc można wykorzystywać go zależnie od potrzeb jako cały, maskując sylwetkę lub tylko jego górę. Ja wybrałem amerykański BDU, jest on bowiem lżejszy od polskiego munduru, bardziej przewiewny, choć nie zapewnia izolacji od aktywności owadów i jest nieco mniej wytrzymały. Wystarczy taki „przechodzony” z demobilu; można go kupić tanio i świetnie się do naszych potrzeb nada. Jednak ostateczny wybór podstawy zależy od osoby wykonującej strój oraz jej upodobań. Teraz będę omawiał kolejne kroki postępowania przy wykorzystaniu BDU, ale tworząc ghillie suit na innej bazie, można również je wykorzystać, lekko je modyfikując. Zacząć należy od wyprucia z bluzy wszystkich zewnętrznych kieszeni. Niektórzy po prostu wywijają ją na wewnętrzną stronę chowając kieszenie do środka. Jednak w pozycji leżącej ciężko jest się do nich dostać, a przy czołganiu mogą poważnie przeszkadzać. Po ich wypruciu możliwe jest umieszczenie jednej, albo dwóch kieszeni po bokach. Można się również na tym etapie pokusić o wszycie camelbaka lub manierki – na plecach lub pod pachą. Rurkę od zbiornika na płyn przeprowadza się wtedy do kołnierza i tam mocuje tak, by można było skorzystać z wody nie poruszając się. Camelbak można zakładać również osobno, nie obciąża to stroju. Jeżeli korzystamy ze stroju w lecie i w ciepłym miejscu warto przemyśleć wykonanie „wywietrznika” na plecach. Takie rozwiązanie przynosi lekką ulgę, zapewniając lepszą wentylację, osobie ubranej w ghillie suit jest bowiem dość gorąco. Wystarczy w tym celu wyciąć kwadrat w plecach bluzy o rozmiarach około 15x15 cm. W miejsce usuniętego materiału trzeba dokładnie wszyć moskitierę tak, by chroniła użytkownika przed owadami i insektami. Po takim przygotowaniu bluzy trzeba wykonać kilka wzmocnień na jej przedniej stronie. Czołgając się lub leżąc, będziemy ją bowiem ścierać, warto więc o tym pomyśleć. Wystarczy w tym celu doszyć kilka warstw grubszego wytrzymałego materiału, w stonowanych barwach. Dla większego komfortu podczas leżenia można wykonać je również ze starej karimaty. Ta opcja jest raczej przeznaczona dla ludzi, którzy będą dużo leżeć, ponieważ tylko wtedy ma ona sens, reszta użytkowników powinna raczej wykorzystać tkaninę. Po takich wzmocnieniach strój zajmuje niestety więcej miejsca i trudniej przytroczyć go lub schować do plecaka.
 Przystępując do pracy, najpierw trzeba odmierzyć powierzchnię, a następnie wyciąć model lewej i prawej strony. Powinny one przylegać do szwów obok guzików. Nie należy przesadzać z wielkością karimaty (ani jej grubością) tak, by wzmocnienia nie ograniczały nam ruchów. Karimata nie powinna też szeleścić ani być zbyt sztywna. Oba oznakowane modele przykładamy do bluzy i sprawdzamy ich prawidłowe wykonanie. Jeśli pasują, możemy według nich wyciąć elementy z karimaty lub tkaniny. Kolejnym krokiem jest wykonanie podobnych odpowiednio większych modeli płótna. Posłuży ono do obszycia karimaty lub innego wypełnienia. Jeżeli nie jest ono w stonowanych barwach, trzeba je stosownie zabarwić. Po wycięciu wszystkich elementów, można je odpowiednio lekko przykleić, tak by nie przemieszczały się w czasie szycia. Zamiast płótna można też wykorzystać warstwę gumowanego materiału „z odzysku”, wtedy wzmocnienia nie będą chłonąć wilgoci z ziemi. Jeżeli w pobliżu znajduje się jakiś zakład krawiecki lub szwalnia, można zapytać, czy nie przyszyliby nam wzmocnień maszynowo. Za kilka złotych można oszczędzić sobie trochę pracy i mieć pewność jakości szwów. Jeżeli na łokciach są już materiałowe wzmocnienia, to mogą one posłużyć za wzór. Trzeba zmierzyć ich wymiary. Następnie z mocnego materiału lub płótna należy wykonać kilka warstw, które zostaną naszyte na łokcie. Po wykonaniu wzmocnień można przejść do kolejnego etapu...
Jakub Kudliński Fot. Wojciech T. Bednarski Wiecej na stronach "MMS Komandos" 09/2008 |